Ten świat jest straszny.
Jak najgorszy narkotyk
Wciąga do środka zatrzaskując za sobą bramy do obłędu
Ta rzeczywistość to czysta anomalia
Tu powietrze nas zabija, wysysa nadzieje.
Ten pasożyt żyje w mym wstrętnym ciele.
Patrzę za bram z tęsknotą błagając o wolność.
Zostałam tu zbawiona niebywałym pięknem, wonią szaleństwa
i niespełnionych mych marzeń
To jakże urocze piękno szybko minęło,
przemijając niczym dotyk motyla.
Wszystko zgniło i uwięziło mnie.
Pochwyciło w żelaznym uścisku cierni raniących-
Konam
Płynie w żyłach złączona z różaną cieczą
grzeszna obłuda choroby
Zwabiona przez czarnego motyla,
A pochwycona w sidła krwiożerczego potwora
Błagam jak robactwo,
hołota o litość
Błaga wypuść mnie,
z zakamarków mrocznego cienia serca~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz